=== Robsik's Blog on WordPress ===

18 czerwca 2008

Interwały z bolącym gardłem

Jeszcze wieczorem się wahałem, czy pobiec, czy może sobie odpuścić – gardło tak piekielnie mnie drapie, kuje i boli, że czasami trudno znieść ten ból. Ale słowo się rzekło, więc zadzwoniłem do Grzesia i wyruszyliśmy na bieganie. Z Grzesiem jak zwykle jedno kółeczko, a ja drugie już samodzielnie. Noga na pierwszym okrążeniu tak mnie nie bolała, że chciałem zrezygnować z interwałów, aby móc cieszyć się nogą przez cały trening. Do interwałów jednak poszedłem. Interwały zrobiłem cztery po ok. 300m (ciut ponad). Noga nadal spisywała się wręcz bajecznie! Dzięki temu odkryłem, że interwały to całkiem fajna zabawa :))). Przebiegając na przykład obok grupy młodzieży w tempie przebieżki, nagle rozmowy milkną – dość ciekawe zjawisko :))) No i jak zwykle po przebieżce dość ciekawym zjawiskiem jest sapiący jak lokomotywa facet, który osiągnął prędkość żółwia :))) Przebieżki (czy interwały) tak polubiłem, że już po treningu nie mogę się doczekać kolejnego. Prikaz na razie mam na jeden trening interwałowy tygodniowo – poza tym większość planów treningowych podobnie traktuje przebieżki – nie wolno się tym zmęczyć za bardzo! Tak czy inaczej trening dzisiejszy oceniam więc bardzo wysoko!

Brak komentarzy: